Honda Transalp 650 XL – SW Edition

Motocykl stworzony by trwać i przetrwać. Trzęsienie ziemi zniszczyło cywilizację, straszliwa powódź, inwazja szarańczy, emigranci biegają z bombami… Nie ma problemu, masz „Trampka” – przeżyjesz. Wjedzie wszędzie i przeżyje wszystko. Kiedy wyjechaliśmy z hiszpańskiego Algeciras na południe było nas sześciu ( Duży KTM 990R, 2 małe KTM-y 640 i 690, Yamaha Tennere i Suzuki DRZ. po 6000 km, po górach Atlasu, Rifu i piaskach Sahary został tylko Transalp i Mały KTM. Z tym że Honda była wygodna i nie trzeba było co chwila czegoś dolewać. Nic że ciężar po piaskach prawie wyrwał mi ręce, nic że przygnieciony w górach Atlasu nie mogłem z pod niego wyleźć przez pół godziny, nic że z nudów zasnąłem jadąc autostradą przez Ukrainę. Wierny i godny koń. Jak Bucefał Aleksandrowi, towarzyszy mi wszędzie gdzie da radę zatargać swój motor. Kiedyś, jak padnie, może też na jego cześć nazwę jakieś miasto.

Dotąd dojechał w :

  • 2012 na Krym w góry Jaiłu przez Ukrainę
  • 2013 na około Półwysep Bałkański  – Serbia, Czarnogóra, Albania, Kosovo, Macedonia
  • 2015: Afryka – Maroko, góry Rif, góry Atlas, Sahara (Merzuga-Zagora)

No i bez niego Warszawa byłaby kotłem smoły, a ja muchą.

Komentowanie jest wyłączone